Apple Pie
  • Określenie „tak amerykański jak szarlotka” dotyczy rzeczy, miejsc i osób, które nierozerwalnie kojarzą się ze Stanami Zjednoczonymi. Amerykański jak szarlotka może być burger, mogą być pokazy sztucznych ogni na 4 Lipca – ba, chyba nawet nowojorski sernik może być amerykański jak szarlotka!

    Korzeni tego ciacha trzeba jednak szukać nie na kontynencie amerykańskim, lecz gdzieś indziej.
    Same jabłka też nie są „wytworem” amerykańskiej ziemi. Przed przybyciem kolonistów na terenie dzisiejszych Stanów rosły tam tylko dzikie jabłonki, które nie nadawałyby się do wyśmienitej szarlotki.
    Te lepsze, słodkie jabłuszka przypłynęły statkami razem z kolonistami z Anglii.

    Na przestrzeni lat to proste ciasto stało się symbolem dobrobytu Stanów Zjednoczonych i narodową dumą.

Apple Pie

Miss American pie

Dawno nie pisałam. Można powiedzieć, że tak długo, że to aż niesmaczne. Dlatego w ramach nadrabiania zaległości wybrałam temat wybitnie… smaczny. I bardzo amerykański. As American as apple pie. Bo i wpis będzie o apple pie! Określenie „tak amerykański jak szarlotka” dotyczy rzeczy, miejsc i osób, które nierozerwalnie kojarzą się ze Stanami Zjednoczonymi. Amerykański jak … Czytaj dalej

Pancake_smile

Grubiutki jak naleśnik…?

Co może być skomplikowanego w naleśniku, spytacie? Przecież to jajka, mleko, mąka… – i tyle. No to Was zaskoczę. Naleśniki mają bardzo długą, bogatą historię i dla wielu osób – niezależnie od wieku – stanowią jedną z ulubionych potraw. Cieniutkie naleśniki są znane niemal w każdym europejskim kraju, choć wszędzie smakują trochę inaczej. Naleśniki jada się też w … Czytaj dalej

Cupcake

Miss ciastek

Nie tak dawno, dawno temu zaczęłam przygodę z JemRadio.pl, na antenie którego w każdy poniedziałek w samo południe opowiadam o amerykańskich smakołykach – szukajcie audycji United States of Taste, czyli Ameryka od kuchni. Na dobry, bo słodki, początek roku zaserwowałam słuchaczom historię cupcake’ów i muffinów. Mój blog muffiny widział już nie raz i nie dwa, … Czytaj dalej

1

Christmas time, mistletoe and wine… and kiczowate swetry

Jestem właśnie w trakcie lektury „Ameryki po kawałku” Marka Wałkuskiego. Recenzja kolejnej już książki tego autora o tym, co w Stanach piękne, ciekawe, cudowne i warte przeniesienia nad Wisłę, to temat na osobny wpis, ale szczególnie zainspirował mnie rozdział poświęcony przedświątecznej gorączce, ozdabianiu domów milionami choinkowych światełek i… noszeniu kiczowatych swetrów. A ponieważ za oknem … Czytaj dalej

Carol

Ameryka we Wrocławiu

Chociaż w moim prywatnym rankingu ukochanych miejsc do życia Chicago i Warszawa plasują się ex aequo na pierwszym miejscu, zaraz za nimi jest Madryt (a właściwie okolice stadionu Realu Madryt), to jednak są takie dni w roku, kiedy marzę o przeprowadzce do Wrocławia. Te dni właśnie nadeszły, bo lada chwila zacznie się tam American Film Festival (20-25.10.2015). I wiecie … Czytaj dalej

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 120 obserwujących.